Rozdział 211 Bal maskowy
„Co tu robi William?” pomyślała Eliza. „Los naprawdę działa w tajemniczy sposób. Nie mogę uwierzyć, że wciąż natykam się na tego człowieka w tak dużym kraju”.
Jensen odchylił się do tyłu, jego szczupła ręka lekko stukała w szybę samochodu, wyglądając jakby o czymś myślał. „Los naprawdę działa w tajemniczy sposób. Nie mogę uwierzyć, że poznał Blake'a” – zaśmiał się po chwili.
„To twoje adoptowane dziecko?” zapytała Eliza, zerkając na małego chłopca. „Wygląda na to, że jest w tym samym wieku co Benjamin i Amelia”.