Rozdział 101
Sala spotkań wciąż stała, a członkowie stada spali w budynkach, które nie zostały spalone. Więc robiło się dość ciasno, ale było to konieczne na teraz.
Mój dom nadal stał. Najwyraźniej nie wiedzieli, który jest mój i prawdopodobnie myśleli, że mieszkam w pakowalni.
Ale to już nie miało znaczenia.