Rozdział 187 - Massimo
„Tato, chcesz więcej lodów?” – zapytała Millicent, podnosząc małą plastikową łyżeczkę do ust Massimo, gdy oboje zbliżali się do wyjścia z galerii handlowej, z nią na kolanach.
„Nie, piccola. Chyba mam już dość słodyczy na dziś”. Massimo parsknął śmiechem, głaszcząc ją po włosach. „Pamiętaj tylko, żeby zachować to w tajemnicy przed mamą, okej? Wiesz, że nie będzie zadowolona, gdy się dowie, że nie tylko zatrzymaliśmy się w lodziarni, ale także w sklepie ze słodyczami i piekarni”. Puścił do niej oko, rozśmieszając ją.
„Mamusia będzie szczęśliwa, że kupiliśmy jej ulubione lody, prawda?” Odwróciła szyję, rozglądając się za jednym ze swoich ochroniarzy, który był kilka stóp dalej, trzymając paczkę z lodami pistacjowymi.