Rozdział 174 - Alicja
„Mamo! Tato! Wróciłeś!” Te jęki były pierwszą rzeczą, jaką usłyszała Alicja, gdy Josiah otworzył ogromne główne drzwi rezydencji, aby mogła wprowadzić wózek inwalidzki Massimo do środka. „Dlaczego mnie tu zostawiłaś?” zawodziła Millicent i zanim Alicja zdążyła porządnie przekroczyć próg, jej córka już tam była, z oczami pełnymi łez, obejmując nogi Massimo, jakby bała się, że znowu odejdzie.
„Millie...” Thea przybiegła za nią „Rozmawialiśmy o tym. Twoi rodzice nie pojechali sami, bo chcieli...”
„Wszystko w porządku, Piccola”. Massimo szybko ją podniósł, tuląc ją, jakby była zraniona, a nie tylko smutna, że nie spędziła kilku dni z dala od niego. „Mamusiu i tacie jest tak przykro, że cię nie zabraliśmy. Ale to była dobra sprawa. I obiecuję, że następnym razem, kiedy pojadę do Włoch, zabiorę was dwoje i spędzimy cały miesiąc po prostu dobrze się bawiąc.