Rozdział 156 - Alicja
„Dziadku...” mruknęła Alice, podchodząc do noszy, gdy Kendra zatrzasnęła za nimi drzwi, zostawiając ją, jej ojca i Lucasa samych. „Czy wszystko w porządku...?”
„Nie sądzę, żebym nadal miał prawo lub zdolność, by być w porządku”. Uśmiechnął się żałośnie. „Ale to nie tak, że już się tego nie spodziewałem. Nawet jeśli ona nigdy mi nie wybaczy, że byłem okropnym ojcem, nie mógłbym umrzeć, nie prosząc najpierw o wybaczenie. A jeśli, tak jak Kendra, nie jesteś w stanie wybaczyć mi tego, co zrobiłem…” powoli uniósł wzrok, aż spotkał się z jej wzrokiem, wyraźnie dając do zrozumienia, że jego siły się kończą. „Zrozumiem. To, że mogę zobaczyć twoją twarz w takiej chwili, wystarczy mi”. jej łzy, próbując zmusić się do zachowania spokoju”, warunki, ale… Po co ukrywać to nawet przede mną? Czy pamiętałaś, że ukrywasz fakt, że jestem jej córką?”
„Ja po prostu… nie mogę zrozumieć…” Alicja wytarła Chciałaś sama chronić moją matkę, naprawdę chcesz, żebym spędziła całe życie, nie znając swoich prawdziwych rodziców? Gdyby moja matka mnie kochała , nie sądziłeś, że byłoby to dla niej niegrzeczne? „Miesiące po tym, jak dowiedziałem się, że jest w ciąży, były najtrudniejszymi w moim życiu, po śmierci Elisabeth”. Lucas powiedział, a jego oddech stawał się coraz słabszy. „Byłem na nią tak wściekły, że mnie okłamała i wykorzystała fakt, że ufałem Griffinowi na tyle, by nie martwić się o jego syna w naszej rodzinie... Ale jednocześnie czułem frustrację, że nie byłem w stanie jej chronić. Patrzyłem, jak ten chłopak dorasta, ale w tym czasie nauczyłem się nim gardzić. Najpierw moja najstarsza córka przyszła mi powiedzieć, że zaszła w ciążę i nie chce opiekować się dzieckiem”.