Rozdział 110 - Massimo
„Bardzo dobrze... Wszystko jest już na swoim miejscu.” Dr Weston mruknął, obracając malutki kranik, który spowodował, że czerwony płyn w torbie nad nimi zaczął płynąć. „Już będzie dobrze. To pomoże jej bardziej, niż możesz sobie wyobrazić.” Kobieta próbowała się delikatnie uśmiechnąć, ale oczywiście to nic nie dało.
W całkowitej ciszy Massimo po prostu patrzył na swoją krew płynącą przez rurkę na ramię Millicent, całkowicie ignorując fakt, że czuł na sobie wzrok Alice. Nie wiedział, czy chciała coś powiedzieć, czy też chciała, żeby zaczął rozmowę, ale ostatnią rzeczą, jaką Massimo zrobiłby w tym momencie, byłoby ponowne zwrócenie się do niej.
Kurwa, czy on kiedykolwiek wierzył, że ona jest jedyną osobą, która nigdy go nie zawiedzie? Co za pieprzona iluzja.