Rozdział 619
Odwróciłam się i cicho spojrzałam na Nicholasa.
Podczas gdy mój umysł był w rozterce, on już objął mnie od tyłu. „Nie słuchaj go. Jak coś mogłoby być z tobą nie tak?”
„Tak, tak” – wyjąkał doktor, gwałtownie wstając i przepraszając. Na jego czole błyszczały krople potu, ale nie odważył się ich wytrzeć.