Rozdział 507
Na drugim piętrze hotelu sala bankietowa została przekształcona w salę wystawową. Półki wykonane ze szkła dumnie eksponowały antyki z różnych epok historycznych. Gdy światło padało z czterech górnych rogów półek, eksponaty mieniły się ekstrawagancją.
Choć aukcja oficjalnie się nie rozpoczęła, goście już tłoczyli się w sali. W tym momencie tematy ich rozmów krążyły tylko wokół eksponatów, które mieli na oku, szacowania cen i odsłonięcia niesławnej pani Morrison.
Oczywiście, że poznali Evelyn. Była oszałamiająco jasna i promienna, ale też różą z bardzo ostrymi kolcami. Evelyn odrzuciła więcej niż jej uczciwą część odpowiednich zalotników w tamtych czasach.