Pobierz aplikację

Apple Store Google Pay

Lista rozdziałów

  1. Rozdział 201
  2. Rozdział 202
  3. Rozdział 203
  4. Rozdział 204
  5. Rozdział 205
  6. Rozdział 206
  7. Rozdział 207
  8. Rozdział 208
  9. Rozdział 209
  10. Rozdział 210
  11. Rozdział 211
  12. Rozdział 212
  13. Rozdział 213
  14. Rozdział 214
  15. Rozdział 215
  16. Rozdział 216
  17. Rozdział 217
  18. Rozdział 218
  19. Rozdział 219
  20. Rozdział 220
  21. Rozdział 221
  22. Rozdział 222
  23. Rozdział 223
  24. Rozdział 224
  25. Rozdział 225
  26. Rozdział 226
  27. Rozdział 227
  28. Rozdział 228
  29. Rozdział 229
  30. Rozdział 230
  31. Rozdział 231
  32. Rozdział 232
  33. Rozdział 233
  34. Rozdział 234
  35. Rozdział 235
  36. Rozdział 236
  37. Rozdział 237
  38. Rozdział 238
  39. Rozdział 239
  40. Rozdział 240

Rozdział 173

Sądząc po niewielkim budynku, w którym odbywał się ślub, początkowo miało to być kameralne wydarzenie. Jak wspomniała wcześniej babcia, para, o której mowa, miała wielkie nadzieje, że ślub to właśnie to, czego ludzie potrzebują, aby podnieść na duchu. Jak się okazuje, mieli rację. Samochody wysypywały się z małego parkingu, parkowały wzdłuż krawężników, a nawet na płaskich, trawiastych terenach. Delikatne papierowe lampiony zawieszone na cienkiej żyłce wędkarskiej prowadziły gości do drzwi wejściowych, chociaż wielu po prostu chodziło wokół budynku, gdzie impreza przelewała się na trawę.

Na tyłach budynku zbudowano naprędce sklecony parkiet taneczny, ustawiono około tuzina pochodni tiki i serpentyn w różnych odcieniach fioletu.

Na szyldzie z przodu widniał napis „Chatham Recreational Center”. Muzyka dochodząca z wnętrza była głośna i radosna, pasująca do śmiechu unoszącego się w powietrzu. Dzieci wpadały i wypadały, lawirując między dorosłymi, którzy pili, jedli lub tańczyli. Nie było w tym żadnego porządku, ale chaos nadał temu miejscu domowy charakter, który bardziej przypominał mi spotkanie rodzinne niż wesele.

تم النسخ بنجاح!