Rozdział 654
Rzuciwszy krótkie spojrzenie na pokój, usta Mii wygięły się w słabym uśmiechu. „Prowadź”.
Timothy był pełen zaskoczenia. Chciałaby się dowiedzieć, co ma w zanadrzu.
Mia i pracownik hotelu wjechali windą na najwyższe piętro. Nie mogła powstrzymać się od uczucia zdezorientowania, wiedząc dokładnie, co czeka ich na górze.