Rozdział 758 Wray jest tylko kozłem ofiarnym
„Panie Gibson, co pana tu sprowadza?” Rachel była zaskoczona obecnością Alberta.
Spojrzenie Alberta było lodowate, gdy zatrzymał wózek inwalidzki, decydując się nie odpowiadać na jej pytanie. „Czy nie mówiłaś, że jesteś w domu?”
Rachel bawiła się czubkiem nosa, czując się odrobinę winna pod wpływem jego przenikliwego spojrzenia.