Rozdział 59 Upokorzenie publiczne
Niedługo potem Daniel wpadł jak burza, jego przybycie było niczym huragan pilności.
W chwili, gdy jego wzrok padł na Emily, jego twarz rozjaśnił przesadny uśmiech, a on pochylił się w geście głębokiej uprzejmości.
„Panno Evans, jestem tutaj” – powiedział głosem przepełnionym pochlebstwami.