Rozdział 191
Zbiegam na dół akurat w chwili, gdy widzę, jak potyka się i wchodzi przez drzwi wejściowe.
„Rowan? Co do cholery, człowieku?” – pytam, pomagając mu wstać, podtrzymując jego ciężar.
Był pijany. Nie było to trudne do odgadnięcia. Zazwyczaj unika picia za dużo z powodu tego, co się stało. Dzisiaj wszystko wygląda inaczej. To mnie cholernie martwiło, ponieważ ostatni raz pił tyle w czasie swoich ciemnych dni.