Rozdział 197
Spojrzałem w niebo, zanim się uspokoiłem. Nie potrzebowałem teraz dużo stresu.
„Cześć Christine, cześć Emma” – mówię opanowanym głosem.
Nie chciałem mieć dziś do czynienia z dramatem. Więc zamierzałem być tak uprzejmy, jak tylko mogłem, a potem wycofać się z tej sytuacji.