Rozdział 48
Alexander wydawał się niewzruszony skandalem. Martwił się jedynie, że pędzący tłum może skrzywdzić małą dziewczynkę obok niego, więc pochylił się i podniósł Susan, niosąc ją w ramionach.
Nie miało znaczenia, czy Susan była córką Simona. Dopóki była dzieckiem Belli, on ją chronił.
Kiedy Felicia zobaczyła, że nie robi na nim wrażenia bałagan wokół niego i że obchodzi go tylko to, czy Susan jest ranna, wściekła się i wyła na niego. „Mówię do ciebie, Alexander!”