Rozdział 556
Sinclair
„Hej, kochanie!” mówię radośnie do Sinclaira, gdy późnym wieczorem pojawia się w drzwiach naszego pokoju, opierając się o framugę i uśmiechając się do mnie zmęczonym uśmiechem. „Chcesz trochę pizzy?” Podnoszę tłuste kwadratowe pudełko ustawione na skraju mojego gniazdka. „Zostało tylko pół kawałka, ale…” wzruszam ramionami, „jest naprawdę dobre”.
„Nie, Ella” – odpowiada, śmiejąc się i wchodząc do pokoju, siadając na skraju łóżka. „To twoja zimna, kilkugodzinna pizza. Zachowaj ją dla siebie”.