Rozdział 557
„Nie” – mruczy z przyjemnością, przyciągając mnie z powrotem do siebie z zapałem, jakbym była czymś, od czego nie może znieść rozłąki na dłużej niż chwilę. „Pachniesz jak chipsy kukurydziane”.
„Co!” krzyczę, przerażona i śmiejąca się jednocześnie. „Pachnę jak chipsy kukurydziane?”
„Czemu się dziwisz?” – chichocze, zerkając na dwie puste torby na stoliku nocnym. „Odkurzałaś je cały dzień –”