Rozdział 152
Uśmiech na twarzy Sherlyn zamarł, gdy Jeremy nawet nie zareagował na jej entuzjastyczne wyjaśnienie. Jego wyraz twarzy był surowy i obojętny, co wydało się zastraszające.
Sherlyn nie próbowała wymusić na nim rozmowy, więc złagodziła nieco zakłopotanie, odwracając się, by zapytać Xante. „Gdzie jest moja asystentka, panno Xante? Potrzebuję, żeby coś dla mnie zaniosła!” Xante wydawała się mieć złe przeczucia co do rozwoju sytuacji, ale spokojnie poprawiła swoje złote okulary i powiedziała lekko: „Twoja asystentka właśnie wyszła, panno Sherlyn”.
Sherlyn zmarszczyła brwi z niezadowolenia. „Odeszła?! Gdzie ona, do cholery, poszła? Jak śmiała uciec, nawet nie czekając, aż wrócę!”