Rozdział 37 Potępienie
„ Roseanne, zostaw go” – powiedział Nicholas, próbując odplątać ją z ciała mężczyzny, któremu właśnie rozkrwawił nos. „On nie jest twoim mężczyzną. Zostaw go”. Był w tym momencie tak wściekły, że mógłby zabić każdego, kto ośmieliłby się z nim zadzierać. Chciał ją zgiąć na kolanach i ukarać za dotykanie nieodpowiednich mężczyzn. Dlaczego, do cholery, piła, skoro wiedziała, że nie potrafi się zachować? Mogła robić, co chciała, z każdym mężczyzną. Nie powinno go to obchodzić. Ale nie mógł pozwolić, żeby coś jej się stało, przynajmniej na jego warcie.
A Nicholas przysięgał, że gdyby jakikolwiek mężczyzna ośmielił się zbliżyć do niej i pozwolić jej się wykorzystać, Johnson musiałby spędzić całą noc na kopaniu grobów i zajmowaniu się zwłokami.
„ Wniosę oskarżenie” powiedział mężczyzna, wycierając krwawiący nos. „Nie zostawię ciebie i jej. Złamałeś mi nos, kiedy byłem nękany”.