Rozdział 7 Spotkanie z rodzicami
W końcu otrząsnęłam się i pobiegłam do łazienki, wciąż zupełnie naga.
Wzdycham, gdy parująca woda z prysznica spływa po moim ciele. Dokładnie wyszorowałam ciało, próbując w myślach wymazać uczucie rąk Stephano na mnie. „Nienawidzę go” „Nienawidzę go”
Powtarzam to cicho, próbując wbić to sobie do głowy. Uśmiecham się z ulgą, czując się o wiele lepiej, po tym jak udało mi się przekonać samą siebie, że go nienawidzę.
Po kąpieli założyłam prostą letnią sukienkę. Nie wychodziłam nigdzie, więc nie było sensu się przebierać. Wychodzę z sypialni i pędzę na dół, chcąc sprawdzić, co u Pata.
Poczułem się winny z powodu tego, co się jej stało. Owszem, nie zastrzeliłem jej, ale gdybym nie porozmawiał o tym ze Stephano, nie zostałaby teraz skrzywdzona.
„Hej” – mówię do jednej z licznych pokojówek Stephano.
„Tak, proszę pani, w czym mogę pomóc?” – pyta. „Gdzie jest Pat?” – zapytałam.
„Ma gorszy dzień z powodu kontuzji ręki. Obecnie jest w swoim pokoju w pokoju dla pokojówek na końcu korytarza” – odpowiedziała. „Och... jak się teraz czuje?” – pytam ponownie. Rzuca mi pytające spojrzenie.
„Nie mam pojęcia, sprawdź sam” – odpowiada, ledwo zachowując pozory uprzejmości.
„Skąd znam jej pokój?” pytam ponownie, już nienawidząc faktu, że zadawałem dużo pytań. Cóż, to nie moja wina, że nie mam pojęcia, jak tu wszystko działa.
„Znowu nie mam pojęcia. Nie śledzę rzeczy, które mnie nie dotyczą” – odpowiada, zwracając uwagę na szklaną ścianę w korytarzu, którą sprzątała.
Zauważywszy lekką irytację w jej głosie, postanowiłem sam rozgryźć pokój Pat. Zanim wyszedłem, spojrzałem na plakietkę z imieniem przyczepioną do jej munduru pokojówki, na której było napisane Bianca.
Poszedłem do pokoju dla pokojówek, podążając za wskazówkami, które mi dano. Uśmiechnąłem się radośnie, gdy zauważyłem, że pokoje są opisane, zapukałem do drzwi, na których widniało imię Pat wśród innych imion.
„Proszę” usłyszałem jej głos z wnętrza. Wszedłem do pokoju, zauważając jego niewielkie rozmiary, w środku były dwa łóżka piętrowe, ale obecnie zajmowała je tylko Pat, ponieważ inni pracowali, jak sądzę.
„Co tu robisz?” Pat pyta z niedowierzaniem. „Oczywiście przyszedłem sprawdzić, co u ciebie” odpowiedziałem w melodii duhh.
„Czy nie powinnaś być zajęta pakowaniem swoich toreb?” – pyta.
„Moje torby? Po co?” pytam zdezorientowana. „Co? Bianca ci nie powiedziała?” odpowiada.
„Właśnie rozmawiałem z Biancą i nie powiedziała mi nic o torbach... co miała mi powiedzieć?” odpowiedziałem bardzo zdezorientowany.
„Dziś wieczorem odwiedzisz rodziców Stephano, myślałam, że twoje torby będą już spakowane. Cóż, gdyby Bianca cię poinformowała” – mówi.
Patrzę na nią zszokowana tymi nowymi informacjami.
Spotkanie z jego rodzicami? Nie byłam na to przygotowana... „Myślę, że powinnaś już iść, Stephano niedługo wróci, naprawdę by mu się nie podobało, gdybyś nie była gotowa. Przepraszam, że nie mogę przyjść, żeby ci pomóc, i wątpię, żeby Bianca była w czymś pomocna” mruczy.
„Nie martw się, wszystko w porządku. Pójdę teraz i spakuję swoje torby” – powiedziałem, po czym wyszedłem z jej pokoju i pobiegłem z powrotem na górę.
Szybko zdjęłam ubranie, ponieważ zdecydowanie nie nadawało się do pierwszego spotkania z rodzicami Stephano. Zdecydowałam się na szary top z długim rękawem i obcisłe czarne spodnie. Nic specjalnego, ale przynajmniej nie wyglądałam na bezdomną. Nie żebym faktycznie próbowała się starać, żeby ich zaimponować.
Po tym, jak skończyłam się ubierać i nałożyłam przyzwoitą ilość makijażu, pośpiesznie uporządkowałam torby, wiedząc, że nie mam już dużo czasu. Nie miałam pojęcia, jak długo tam zostanę, więc uporządkowałam ubrania na tydzień, żeby być po bezpieczniejszej stronie.
Wydycham z ulgą, zapinając moją małą torbę podróżną, szczęśliwa, że mogłam się przygotować, zanim przybył Stephano.
Kilka sekund później Stephano wszedł do pokoju. Szybko odwróciłam wzrok, gdy wspomnienia z przeszłości zalały moją głowę. Moja twarz zrobiła się głęboko czerwona, gdy zawstydzenie przepłynęło przeze mnie. Nienawidziłam sposobu, w jaki jęczałam na jego dotyk, jak również tego pragnęłam. Kątem oka widzę, jak patrzy na mnie z zakłopotaniem. Prawdopodobnie zastanawia się, dlaczego byłam zdenerwowana, skoro on nic nie zrobił.
„Widzę, że już się spakowałaś, chodźmy już, żebyśmy mogli dotrzeć wieczorem” – powiedział. „Okej” – mruknęłam.
Podniosłam torbę, żeby pójść za nim, wciąż na niego nie patrząc. Zatrzymał się przede mną i położył rękę na mojej brodzie, podnosząc moją głowę, żebym na niego spojrzała.
„Naprawdę jesteś teraz taka zdenerwowana przeze mnie?” – pyta, uśmiechając się szyderczo.
„O czym ty mówisz?” – pytam, udając głupiego, zmuszając się, żeby nie odwracać wzroku, żebym nie podbudowała jego ego.
„Czy już nie idziemy?” pytam po naszym długim pojedynku na wpatrywanie się.
Bez słowa odwraca się i wychodzi z pokoju. Szybko idę za jego długimi krokami. Wsiedliśmy na tył jego SUV-a, jego kierowca już czekał na nas na przednim siedzeniu.
Gapię się w okno, obserwując, jak przejeżdżamy obok tych nieznanych ulic. Nie będę kłamać, byłam bardzo zdenerwowana spotkaniem z jego rodzicami. Słyszałam, że Stephano jest kompletną wersją swojego ojca, tylko że jest lepszy.
Z tego, co mi powiedziano, ojciec Stephano był brutalny pod każdym względem. Nie chciałbyś się z nim związać, chyba że jesteś już zmęczony życiem. Dlaczego? Bo by cię skończył.
Spojrzałam na Stephana obok mnie, żeby zobaczyć, jak konkretyzuje to, co robił na swoim telefonie. Wyglądał na spokojnego i opanowanego, ale dlaczego miałby nie być? To byli jego rodzice, na litość boską. Krew mi się ścina, gdy samochód zatrzymuje się przed domem rodziców Stephana. To była również ogromna rezydencja podobna do rezydencji Stephana, chociaż ta była mniej mroczna.
Podążam za Stephanem, gdy idzie do drzwi wejściowych. Zadzwonił do drzwi i drzwi natychmiast otworzyła jedna z pokojówek. „Witam pana, rodzice czekają w salonie” powiedziała krótko pokojówka.
Wchodzimy do środka i zamieram, gapiąc się na zimne twarze rodziców Stephano oceniających każdy mój ruch. Zdecydowanie nie wyglądali na zadowolonych ze mnie.
To miał być naprawdę długi dzień...