Rozdział 565
Łapię oddech, zainspirowana, i sięgam po telefon. Tak szybko, jak potrafię, wyszukuję jego dane kontaktowe i dzwonię do niego, krzyżując palce i modląc się, żeby odebrał.
"Cześć?"
„Henry!” wybuchnęłam. „Henry, mam świetny pomysł. Czy możesz mi pomóc?”