Rozdział 543
Ona
Sinclair i ja jednocześnie łapiemy oddech, a moje oczy otwierają się, znajdując jego. Oboje zastygamy w miejscu, ale potem rozlega się kolejny krzyk i natychmiast ruszamy, pędząc przez las, szukając naszego syna.
„Rafe!” – krzyczę, mój głos jest rozpaczliwy, gdy Sinclair wyprzedza mnie na swoich długich nogach. „Rafe, kochanie! Już jedziemy!”