Pobierz aplikację

Apple Store Google Pay

Lista rozdziałów

  1. Rozdział 1
  2. Rozdział 2
  3. Rozdział 3
  4. Rozdział 4
  5. Rozdział 5
  6. Rozdział 6
  7. Rozdział 7
  8. Rozdział 8
  9. Rozdział 9
  10. Rozdział 10
  11. Rozdział 11
  12. Rozdział 12
  13. Rozdział 13
  14. Rozdział 14
  15. Rozdział 15
  16. Rozdział 16
  17. Rozdział 17
  18. Rozdział 18
  19. Rozdział 19
  20. Rozdział 20
  21. Rozdział 21
  22. Rozdział 22
  23. Rozdział 23
  24. Rozdział 24
  25. Rozdział 25
  26. Rozdział 26
  27. Rozdział 27
  28. Rozdział 28
  29. Rozdział 29
  30. Rozdział 30
  31. Rozdział 31
  32. Rozdział 32
  33. Rozdział 33
  34. Rozdział 34
  35. Rozdział 35
  36. Rozdział 36
  37. Rozdział 37
  38. Rozdział 38
  39. Rozdział 39
  40. Rozdział 40
  41. Rozdział 41
  42. Rozdział 42
  43. Rozdział 43
  44. Rozdział 44
  45. Rozdział 45
  46. Rozdział 46
  47. Rozdział 47
  48. Rozdział 48
  49. Rozdział 49
  50. Rozdział 50

Rozdział 6

Emory

Podążam za Clarkiem w dół schodów, coraz głębiej w ciemność, gdy wiją się i skręcają. Gdy docieramy do lochu, biorę głęboki oddech, widząc brudnych ludzi w łachmanach siedzących w klatkach, które mają zaledwie sześć stóp na sześć stóp. Nic dziwnego, że nikt nie chce być karmicielem.

„ To są zwykli więźniowie” – wyjaśnia Clark, a ja czuję się o wiele lepiej. Uświadamiam sobie, że większość tych ludzi to tak naprawdę wampiry, więc nie mogą być żywicielami.

Tacy karmnicy jak ja...

Podążam za nim, gdy idzie do kolejnych drzwi wąskim korytarzem. Te również wymagają klucza, a wygląda na to, że to inny klucz niż ten, którego użył, by nas tu ściągnąć. Więcej strażników ze śmiertelnymi spojrzeniami stoi na straży. Król Wampirów stosuje wiele środków bezpieczeństwa, jeśli chodzi o jego karmniki.

Zastanawiam się dlaczego...

Schodzimy po kolejnych schodach i idąc, Clark odpowiada na moje niewypowiedziane pytanie. „Większości członków dworu można zaufać, że będą karmić się bez zabijania, jeśli chodzi o wilkołaki. Znają swoje ograniczenia. Personel... jednak... to inna historia. Czasami... przesadzają. Z tego powodu król Kane stworzył system odprowadzania krwi od ludzi za pomocą igły i rurki, którego używa, aby karmić personel. Ale na wypadek, gdyby niektórzy z nich, szczególnie młodsi wampiry, byli trochę głodni, trzyma podajniki zamknięte tylko dla tych, którym można zaufać”.

Nie zadaję niezliczonych pytań, które wypełniają moją głowę. Jak młody jest młody, skoro tak trudno stworzyć nowych wampirów? Czy są tu wampiry, które zostały stworzone nielegalnie? Co się stanie, jeśli karmiciel poczuje, że się wymyka i spróbuje walczyć lub błagać o życie?

Wszystkie te pytania wypełniają moją głowę, ale ich nie zadaję.

Mam nadzieję, że znajdę tu powiernika. Myślę, że to za dużo myśleć o zaprzyjaźnieniu się, ale ktoś, komu mogę się zwierzyć i kogo mogę zapytać, byłby miły. Z łatwością udało mi się zaprzyjaźnić z członkami personelu w domu, a dzięki temu Lola i ja zawsze byłyśmy traktowane inaczej niż pozostali. Byłyśmy traktowane lepiej — dostawałyśmy małe prezenty, takie jak dodatkowe pasztety od kucharza, kwiaty od ogrodnika, nasze łóżka były ścielone bardziej schludnie itd. Może znajdę sposób, żeby pracownicy też mnie lubili. Chociaż jeśli są najniebezpieczniejsi, to może nie. Zastanawiam się nad strażnikami. Król Wampirów z pewnością umieściłby na stanowiskach strażników tylko najbardziej godnych zaufania ludzi.

Może ktokolwiek się mną pożywi, polubi mnie i porozmawia ze mną o tym, co się dzieje. Nie mam nadziei na ucieczkę w najbliższym czasie, teraz, gdy jestem w misach kamiennego zamku Gray, ale nie straciłem nadziei, że pewnego dnia się stamtąd wydostanę.

Muszę znów zobaczyć Lolę. Jej obraz miga mi przed oczami i zaczynam płakać, ale powstrzymuję łzy, ponieważ nie mogę pozwolić Clarkowi lub strażnikom zobaczyć, jak płaczę — pomyślą, że jestem słaby.

Kiedy wychodzimy przez kolejne zamknięte, strzeżone drzwi, do których potrzebny jest kolejny klucz, zatrzymuję się i potrzebuję chwili, żeby zmusić swoje stopy do ruchu.

To... nie jest aż tak okropne, jak to, co widziałem nade mną, ale też nie jest tym, czego się spodziewałem.

To zapach, który uderza mnie jako pierwszy. Trudno mi dokładnie określić, co to jest. Jako wilkołaczy mam bardziej wrażliwy nos niż większość stworzeń. Potrafię odróżnić tysiące różnych aromatów od siebie i wyczuć tyle samo, co kroplę krwi z odległości ponad dwudziestu mil.

Ale to? To pierwszy raz, kiedy jestem w sytuacji, w której nie potrafię dokładnie rozróżnić, co czuję. To... krew, mocz, ludzki pot, jakaś forma rozkładającej się tkanki, pleśń, wilgotny beton, brudna pościel, pluskwy, karaluchy, szczury, odchody szczurów i coś innego bardzo charakterystycznego, czego chyba nigdy wcześniej nie czułam, wszystko to miesza się w jakiś dziwny potpourri. To najobrzydliwszy zapach, jaki kiedykolwiek pokrył moje płuca.

تم النسخ بنجاح!