Rozdział 224
Przebiło się przez jej obronę, zalewając ją jedną wielką przyjemnością.
Włochata dłoń Lorda Vladyi trzymała jej wijące się ciało nieruchomo, podczas gdy on kontynuował wbijanie palców w jej wygłodniałe ciało.
Jego uścisk był zaborczy, jakby prywatne miejsce Aekeira było jego prawem. Jego do wtargnięcia, jego do otwarcia, jego do roszczenia.