Rozdział 112
Spodziewał się, że zaprotestuje, że go odepchnie, ale ona rozpłynęła się w jego objęciach, a z jej ust wydobył się cichy jęk.
To nie przejdzie.
Daemonikai złapał ją, przyciskając jej plecy do ściany. Jego ciało było blisko, otulając jej, jego oddech urywany, gdy wypełniał płuca unikalnym kwiatowym aromatem i ziemistą ambrozją.