Rozdział 1069 Psotny
Myśli Amandy były w rozsypce. Mimo to broniła dzieci przed oskarżeniem Jacka. „Za dużo pan myśli, panie Damaris. Nie ma mowy, żeby te małe dzieci mogły zrobić coś takiego. Poza tym zakłada pan, że mają siłę, żeby to zrobić, siłę, której mogą nie posiadać”.
Jack uśmiechnął się obojętnie. „To było tylko przypuszczenie. Poza tym, jak powiedziałem, nie żywię do nich żadnej wrogości. Będzie wspaniale, jeśli tak nie jest”. Amanda wymusiła uśmiech. Po wyjściu Jacka wróciła do rezydencji ze skomplikowanym wyrazem twarzy.
Dzieci stłoczyły się razem, rozmawiając o związku Amandy z Jackiem i o tym, jak mogą zmusić go, by odszedł z dala od niej. Rozeszły się natychmiast, gdy zobaczyły, że Amanda wchodzi.