Rozdział 1105
Przybycie rodziny Reedów przyniosło niewielką zmianę atmosfery. Było jasne, że Gregory i członkowie rodziny Hoffmanów byli dla nich gościnni. Biorąc pod uwagę ich bogactwo i status, nie musieli się poniżać.
Jednakże, porównując ich zachowanie do innych, można powiedzieć, że byli raczej uprzejmi.
Tylko Justyn, niczym grecki bóg, siedział z godnością obok Grzegorza, intensywnie i z uczuciem patrząc na osobę, na której mu zależało.