Rozdział 103 To była panna Ellis
Po wypowiedzeniu tych słów łysy facet zaczął się kłaniać i wymachiwać rękami przed Erickiem, jakby od tego zależało jego życie.
Cały oddział porywaczy ubranych na czarno powtórzył jego ruchy i jednocześnie padł na pokład.
W pomieszczeniu rozbrzmiewała kakofonia jęków i błagań, symfonia rozpaczy.