Rozdział 1167
„ Proszę wybaczyć” – powiedział Jack do nieprzytomnej Amandy, zanim ostrożnie sięgnął, by rozpiąć jej guzik. Alan krzywił się, obserwując działania Jacka. Dokładnie w chwili, gdy Jack rozpiął pierwszy guzik Amandy, zza biura dobiegły szybkie kroki.
Oczy Alana rozbłysły, ale szybko stłumił podniecenie i spojrzał na drzwi z udawaną konsternacją. Z drugiej strony Jack był zbyt skupiony na leczeniu Amandy, więc w ogóle nie słyszał dźwięków.
W celach wentylacyjnych drzwi do biura były szeroko otwarte. W chwili, gdy Miles wszedł do biura, zobaczył, co robi Jack. „Co robisz?”