Rozdział 233: Urwisko
Moana
„ Kat?” – zawołałem.
Mojego ochroniarza nigdzie nie było. W jednej chwili była tuż obok mnie, a w drugiej po prostu… zniknęła. Po prostu ruszyła biegiem i nie obejrzała się.
Moana
„ Kat?” – zawołałem.
Mojego ochroniarza nigdzie nie było. W jednej chwili była tuż obok mnie, a w drugiej po prostu… zniknęła. Po prostu ruszyła biegiem i nie obejrzała się.