Rozdział 151 Nadal na mnie wściekły
Jej zimne, smukłe palce głaskały jego brwi, jakby próbowały spłaszczyć zmarszczki wokół nich. Jej wilgotne usta zbliżały się coraz bardziej i w końcu pocałowały oczy patrzące na nią, delikatnie i żarliwie paląc każdy z jego narządów zmysłów.
Kto będzie trzymał mnie za rękę i chronił przed obłędem przez resztę mojego życia?
Kto pocałuje moje oczy i zakończy moje błąkanie się do końca życia.