Rozdział 127 Jak śmiesz ignorować moje wezwanie
Belinda odkryła, że wybrała niewłaściwego faceta, z którym mogłaby zadzierać. Nie pozwolił jej odejść, gdy dzielili najbardziej intymną więź. Co było bardziej szokujące? Duke stojący na jej ganku o świcie.
Masowała skronie, czując nadchodzący ból głowy. Przypomniała sobie, co powiedział jej tamtego ranka. „Muszę być przygotowana? Dlaczego? Czy on myśli, że jestem gliną, którą można uformować tak, jak on sobie życzy? To była tylko przygoda na jedną noc. A rozłączenie się z nim nie powinno być wielkim problemem. Nie miał prawa mi grozić” – pomyślała Belinda.
Dotyk sekretarki wyrwał ją z zamyślenia. „Panno Belindo. Słuchasz? Co się dzieje?” – zapytała sekretarka cichym głosem, zastanawiając się, co odwróciło jej uwagę w środku spotkania. Wyraz twarzy Belindy powiedział sekretarce, co musiała wiedzieć. W ogóle nie zwracała uwagi.