Rozdział 120 Zastanawiam się, ile aborcji miała kiedyś
Twarz Alicji wykrzywiła się w grymasie zakłopotania, a jej słowa nabrały odrobiny sarkazmu.
Początkowo Kieran obawiał się, że Alicia może przegrać, ale gdy się o tym dowiedział, wybuchnął niekontrolowanym śmiechem.
Sanaa z trudem zachowała spokój. Rzucając pogardliwe spojrzenie na Alicię, skierowała gniew na agenta nieruchomości. „Zlikwidujmy tę społeczność. Nie zadowalam się resztkami. Ci, którzy wspinali się po podejrzanych ścieżkach, wiedzą dokładnie, co mam na myśli. Nie będę dzielić sąsiedztwa z kimś, kto śpi, by dostać się na szczyt!”