Rozdział 218 Marsz do bitwy
(punkt widzenia Alexa)
Następnego dnia pakowalnia wydawała się... dziwna. Nie, przygaszona byłaby lepszym słowem. Wszyscy wydawali się być po prostu trochę bardziej nerwowi i cichsi niż zwykle. Ale chyba należało się tego spodziewać.
Zabraliśmy bliźniaki, żeby odwiedzić Leo na chwilę dziś rano. Był podekscytowany, że spędzi z nimi trochę czasu. Gdy wychodziliśmy, April mocno go przytuliła i uśmiechnęła się, mówiąc: „Wkrótce znowu ich zabierzemy. Obiecuję”.