Rozdział 269 Nie tak znajomy
Marco, ubrany w nieskazitelny garnitur od projektanta, wszedł na scenę. Jego oczy były zimne i przenikliwe. Ale gdy zobaczył Loraine, jego oczy zmiękły i lekko skinął głową.
Tymczasem Colette patrzyła na niego tęsknie, z miłością i uczuciem w oczach.
W porównaniu z obrazem, jaki miała w głowie, Marco w rzeczywistości wyglądał jeszcze dojrzalej i przystojniej.