Rozdział 565 Groźba Roya
Wściekłość Timothy'ego wzrosła, gdy zauważył lekceważący uśmieszek na twarzy Roya. Wściekle dźgnął Roya palcem i wyrzucił: „Mówię do ciebie, ty bezczelny draniu!”
Roy prychnął i odparł: „Słyszałem twoje bełkotliwe bzdury. Czy krzyczałeś tak głośno, bo masz problemy ze słuchem?”
„Do diabła!” Timothy był tak wściekły, że chciał uderzyć Roya, ale jego noga była ograniczona i nie mógł się ruszyć.