Rozdział 1154 Nie ma odwrotu
W chwili, gdy słowa Marlona ucichły, jego oczy rozszerzyły się. Wpatrywał się oszołomiony w delikatną twarz, która znajdowała się kilka cali od niego.
Bez ostrzeżenia Laurie rzuciła się mu w objęcia i stanęła na palcach, by dotknąć jego ust swoimi różowymi ustami.
Pierwszą rzeczą, jaka przyszła mu do głowy, nie był fakt, że w końcu odzyskał wzrok, dzięki czemu mógł widzieć krystalicznie czysto.