Rozdział 147 Dokąd iść?
Oczy Lu Jingliego były czerwone. Wyglądał wynędzniale, jak mężczyzna, którego żona uciekła z dziećmi.
„Musimy zostawić mamę. Nie chcę, żeby funkcjonariusze organów ścigania przyszli po ciebie i wyrzucili cię. Ale jeśli tego chcesz, odejdę i pozwolę im cię potraktować...” Lu Jingli przekonywał matkę.
Jak mógł jej powiedzieć, że kobieta, którą powiedział jej, że przywróci jej ją jako synową, otrzymała wszystko, co należało do niego.